Tajemnica Bezg?owego Konia - Страница 19

Изменить размер шрифта:

– Gdzie on mógł pójść? – zastanawiał się Pete.

– Nie wiem – Bob zagryzł wargi. – Mamy dwie godziny do zmroku. Dość czasu, żeby poszukać w stajni Alvarów dowodu na to, że ktoś skradł kapelusz Pica.

– Chodźmy więc – zdecydował Pete. – Może Jupe też tam poszedł z Diegiem.

Pobiegli z powrotem do swych rowerów. Pedałowali szybko, jadąc w ulewnym deszczu do spalonej hacjendy Alvarów.

Оригинальный текст книги читать онлайн бесплатно в онлайн-библиотеке Knigger.com